Każda większa zmiana wiąże się z protestami. Przeciwników naruszania status quo jest mnóstwo. Problem pojawia się jednak, gdy owo status quo w mniejszym czy większym tempie prowadzi nas ku autodestrukcji. Tak właśnie jest ze smogiem, z którym różne państwa próbują walczyć na różne sposoby. Jedne mniej skutecznie, inne bardziej. Jedne mniej rygorystycznie, inne… zdecydowanie bardziej, choć to w dalszym ciągu wieloaspektowa ocena. Na pewno jednak nie można zarzucić, że Indie czekają z założonymi rękami. Walka ze smogiem w Indiach trwa.

Narodowy Region Stołeczny Delhi to jednostka administracyjna utworzona w 1985 r. Delhi, stolica Indii, jest jej centrum. Cała strefa sięga jednak daleko poza granice miasta, zajmując łącznie ponad 55 tys. km2 powierzchni. Na jej obszarze mieszka ponad 46 milionów ludzi. Bardzo wielu z nich porusza się samochodami. I nie są to – w większości przypadków – nowe, zeroemisyjne modele. To pojazdy stare, zużyte i mocno zanieczyszczające środowisko. Problem w tym, że bardzo często tylko na takie stać indyjskie społeczeństwo.

Jak w takiej sytuacji może wyglądać walka ze smogiem w Indiach? Byli już – niekoniecznie w Indiach – tacy, którzy chcieli znieść biedę ustawą. Może więc – również ustawą – można by zakazać zanieczyszczania powietrza? Jakkolwiek absurdalnie brzmi postawiona w ten sposób teza, niewiele odbiega od polityki przyjętej przez indyjski rząd.

Stare samochody z silnikami spalinowymi? Nie na ulicach Delhi

Mieszkańców Narodowego Regionu Stołecznego Delhi (NCR) zbulwersowało przegłosowane prawo zakazujące poruszania się po drogach rejonu samochodów z silnikiem diesla starszych niż 10-letnie i samochodów z silnikiem benzynowym starszych niż 15-letnie. Oznacza ono, że wielu z nich zmuszonych zostanie do zakupu nowego samochodu. Lub nowych butów.

Na to pierwsze większości niestety nie stać. Te drugie zaś mogą się przydać. Odłóżmy jednak na bok złośliwości, bo problem jest poważny. Ludzi postawionych w trudnej sytuacji są miliony. Pojawił się jednak cień szansy – rząd wyciągnął rękę i zaproponował rozwiązanie. Z całą pewnością niedoskonałe, jednak coś to zawsze więcej niż nic.

Konwersja samochodów z silnikami spalinowymi na elektryczne – kolejna odsłona walki ze smogiem w Indiach

Pomysł, aby przerabiać samochody z silnikami spalinowymi na napęd elektryczny nie jest nowy. Sama idea znana jest od dawna, sporadycznie stosowana. W szerszym zakresie też nieszczególnie opłacalna. Czasem jednak opłacalność, zwłaszcza opłacalność finansowa nie jest najważniejszym z kryteriów.

Zmuszenie ludzi do przesiadki do nowszych samochodów nie było możliwe. Ani w Indiach, ani – prawdopodobnie – nie byłoby wykonalne nawet w znacznie bardziej zamożnych społeczeństwach. Ochrona środowiska pozostaje jednak celem ponad podziałami – ekonomicznymi między innymi. Stąd właśnie pomysł, by umożliwić mieszkańcom NCR przerabianie już posiadanych pojazdów na elektryczne. W większości na koszt państwa.

Udział w projekcie wezmą firmy, które uzyskają rządowe certyfikaty. Samo to nie będzie wcale łatwe, bo konieczne będzie wyrobienie homologacji dla każdego modelu pojazdu osobno. Stąd premiowane będą z początku te najbardziej popularne na drogach Indii. Niemniej jednak to wciąż kompromis. Krok w stronę ekologii, ukłon w stronę mieszkańców, którzy – nawet jeśli bardzo by chcieli – nie byliby w stanie sprostać wymogom nowych przepisów.

Drogowa rewolucja, na jaką właśnie zanosi się w Indiach, nie jest bynajmniej pierwszą w tym kraju. Podobna miała miejsce w 1998 roku, kiedy Sąd Najwyższy zdecydował, że wszystkie autobusy komunikacji miejskiej mają zostać przerobione na zasilanie gazem CNG… lub zniknąć z dróg Delhi. W tym przypadku zadanie będzie trudniejsze. Miejskich przewoźników jest bowiem zdecydowanie mniej niż indywidualnych użytkowników samochodów. Niemniej jednak każdy krok w stronę ochrony środowiska jest na wagę złota.

Przerobienie samochodu spalinowego na elektryczny nie jest łatwym zadaniem. Wymaga przede wszystkim usunięcia wszystkich elementów dotychczasowego zespołu napędowego – m.in. silnika, zbiornika paliwa, układu wydechowego. W efekcie zostaje podwozie i nadwozie, karoseria. Szkielet, w którym jest wszystko – oprócz tego, co sprawia, że samochód… jedzie. W przypadku nowych samochodów elektrycznych akumulatory instalowane są pod podłogą. W przypadku pojazdów przerabianych na elektryczne – instalowane będą gdziekolwiek się da. I choć brzmi to poniekąd partyzancko, to warto pamiętać, że cel jest szczytny – walka ze smogiem w Indiach. Warto pamiętać również o tym, że i w Polsce przydałyby się wzmożone działania. Jakie zaś – to zupełnie inna kwestia.


Zdjęcie tytułowe: Sarita Vihar, Delhi, Indie (Photo by Marvin Castelino on Unsplash)

Zostaw komentarz