W 2021 roku stolica Japonii zamieszkiwana była przez prawie 14 milionów osób, ale to tylko część prawdy. Wszystko zależy od tego, jakie granice wziąć pod uwagę. Jeśli samo miasto właściwe, wówczas liczba ludności Tokio „maleje” do niecałych 10 milionów. Jeśli zaś uwzględnić całe Wielkie Tokio – jako obszar metropolitalny położony nad Zatoką Tokijską – wówczas liczba ta rośnie do ponad 38 mln mieszkańców. To więcej niż mieszkańców ma cała Polska.

O wyjątkowości Tokio można opowiadać długo i nawet dobrze nie napocząć jego historii czy kultury. Dlatego tym razem wybór największych ciekawostek i osobliwości, z których słynie japońska stolica.

5 ciekawostek o Tokio. Stolica Japonii od mniej znanej, ale wartej uwagi strony

Geografia, kultura, technologia – na wyjątkowość Tokio składa się bardzo wiele czynników. To właśnie dzięki nim miasto uchodzi za absolutnie jedyne w swoim rodzaju i rozbudza wyobraźnie turystów z całego świata.





#1. Tokio może pochwalić się najbardziej zaawansowanym systemem przeciwpowodziowym na świecie

Powódź, jaka nawiedziła Tokio w 2001 roku przelała czarę goryczy. Potężny tajfun spowodował wówczas ogromne straty. Zalał ponad 10 tys. hektarów ziemi, zniszczył 30 tys. budynków. Uznano wtedy, że nie wolno dopuścić do powtórzenia sytuacji. Zdecydowano, że musi się pojawić w Tokio system przeciwpowodziowy służący zapobieganiu zniszczeniom[1]. I taki właśnie powstał. Jego budowa potrwała łącznie siedemnaście lat i kosztowała niemal 3 miliardy dolarów. Ale nikt nie żałuje wydanych pieniędzy – bo regularnie nawiedzające japońską stolicę wiatry i burze przestały stanowić tak duże zagrożenie jak do tej pory.

Na Metropolitan Area Outer Underground Discharge Channel, jak oficjalnie nazywa się system przeciwpowodziowy w Tokio, składa się szereg tuneli oraz zbiorników. Największy z nich – „Podziemne Sanktuarium” – liczy 580 m długości i ponad 25 m wysokości. Całość tworzy zaawansowany labirynt gotowy w każdej chwili przyjąć na siebie energię wielkiej ilości wody, ograniczając tym samym zalanie miasta. Tokijski system przeciwpowodziowy można zwiedzaćoczywiście wyłącznie w porze suchej.

#2. Tokio – jak każde duże miasto na świecie – ma problem ze śmieciami. Ale – inaczej niż wiele miast – efektywnie z nim walczy

Stwierdzenie, że „Tokio rośnie na własnych śmieciach”, jest brutalne. I choć dosłowne, nie dość opisuje sedno problemu. Bo problemem, jak niemal wszędzie, są śmieci. Nawet pomimo znacznej świadomości ekologicznej Japończyków, w zamieszkałej przez dziesiątki milionów osób metropolii produkuje się ich potężne ilości. Dlatego stolica Japonii szczyci się zaawansowanym systemem przetwarzania odpadów. Te zaś, których nie można już poddać dalszemu recyklingowi, ulegają spaleniu w możliwie najbardziej ekologiczny sposób. Obrazuje to inne z chwytliwych określeń – from trash to ash, od śmieci do popiołu.

Nawet i to nie rozwiązuje jeszcze kwestii składowania odpadów. Temu – między innymi – służy The New Surface Disposal Site, czyli de facto wysypisko śmieci na wodzie[2]. Już od dłuższego czasu popiół oraz niedające się spalić opady akumuluje się tutaj, budując wyspę. Stąd właśnie bierze się stwierdzenie o mieście rozrastającym się na śmieciach. Założenie jest jednak takie, aby nic tutaj nie przypominało wysypiska. Mieszkańcy metropolii i przyjezdni turyści mają docelowo móc cieszyć się parkiem i atrakcjami na świeżym powietrzu. W otoczeniu zieleni i natury. Ale już teraz nie brakuje zmartwień – bo co, kiedy i tu na śmieci zabraknie miejsca? Wysypiska nie można rozbudować bardziej, bo to utrudniłoby żeglugę w Zatoce Tokijskiej.

#3. Swallowtail Butler Café – kawiarnia w Tokio, w której można zaznać luksusów wiktoriańskiej Anglii

Angielski klimat to prawdopodobnie jedna z ostatnich rzeczy, jakich oczekiwałby turysta przyjeżdżający do Japonii, jedna z ostatnich rzeczy, z jakimi kojarzyłaby mu się stolica Japonii. To zupełnie inny świat, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden przenikał się z drugim. A potem z trzecim, czwartym i kolejnym. Tak jest w kawiarni Swallowtail Butler Café w Tokio. To miejsce wyjątkowe nawet jak na bajeczny Kraj Kwitnącej Wiśni. Wykorzystuje fakt znanego na całym świecie zamiłowania Japończyków do anime, mangi, ale też niczym nieograniczonego cosplayu. I przede wszystkim właśnie do Japończyków, bardziej niż do przyjezdnych, adresowane jest to miejsce.

Swallowtail Butler Café to kawiarnia w stylu wiktoriańskiej Anglii. Oznacza to nie tylko wystrój na miarę brytyjskiej arystokracji, ale przede wszystkim iście królewskie standardy obsługi[3]. Kelnerzy – a jest ich niemało, bo łącznie nawet pięćdziesięciu – dbają o każdy element wizyty. Od samego wejścia po wyjście. A gdyby z powodu przeoczenia ktoś z obsługi nie zorientował się, że jest potrzebny przy stoliku, można wezwać go w dowolnym momencie. Nie krzykiem czy wyciągniętą dłonią – byłoby to nie po królewsku. Niewielkim dzwoneczkiem. W zgodzie z najlepszymi manierami. Gdyby ktoś miał więc ochotę ujrzeć Anglię taką, jaką opisują filmy i seriale, nie do Anglii powinien się udać, a właśnie do Tokio.

#4. Należące do Pasona Group biuro przekształcone zostało w pionowy ogród – uprawia się tam ponad 200 warzyw i owoców, a w międzyczasie zajmuje HR-em

Zaledwie około 12% powierzchni Japonii to obszary nadające się pod uprawę. Niezwykle liczna populacja sprawia, że zapewnienie wyżywienia wszystkim staje się prawdziwym wyzwaniem. Skrajnie intensywne rolnictwo, import produktów z zagranicy to przykładowe pomysły – i żaden z nich nie jest idealny. Pojawiają się więc osoby i firmy, które rozwiązania szukają na własną rękę. Zalicza się do nich Pasona Group – firma z branży HR, która postanowiła we własnym biurowcu zaaranżować pionowy ogród[4].

Tyle że w tym wypadku pionowy ogród to mało powiedziane. W rzeczywistości w siedzibie Pasona Group wygospodarowano niemal 4 tysiące metrów kwadratowych, które przeznaczono pod uprawę warzyw i owoców. Łącznie nawet dwustu różnych gatunków. Już z daleka widać, że nie jest to zwykły biurowiec – bo rośliny porastają zewnętrzną elewację. Elewację, która wcześniej – szklana i metalowa, jak większość – nie wyróżniała się niczym. W wejściu gości Pasona Group wita… pole ryżowe. Wzdłuż upraw okry przejść można do poczekalni wypełnionej pomidorami. Hydroponiczne uprawy towarzyszą gościom i pracownikom na każdym kroku, na każdym piętrze. Całość robi wielkie wrażenie. I zdecydowanie nadaje nowy sens owocowym czwartkom.

#5. Stolica Japonii ma swojego prawdziwego superbohatera. To Mangetsu-man, a jego mocą jest porządek

Jeśli wierzyć filmom wyświetlanym w kinach, superbohaterowie to typowo amerykańska specjalność. Superman, Batman, Kapitan Ameryka i wielu innych ratuje świat od zagłady z godną podziwu regularnością. Wykorzystuje w tym celu najróżniejsze moce… i szkoda tylko, że wszystko to ogranicza się do wyłącznie filmowej rzeczywistości. W prawdziwym świecie o superbohaterów trudno. Chyba że odłożymy na bok Stany Zjednoczone i wrócimy do Japonii. Bo właśnie w Tokio urzęduje prawdziwy superbohater. To Mangetsu-man, który dba o czystość na ulicach japońskiej stolicy[5].

Mangetsu-man, czyli Pan Pełnia Księżyca, porusza się po Tokio w fioletowej pelerynie. Na głowie nosi żółtą kulę, przypominającą nieco ludziki z klocków Lego. Kiedy zaś mówi, posługuje się modulatorem głosu, by mieć pewność, że jego prawdziwa tożsamość pozostanie tajemnicą. Zadanie przed nim całkiem wdzięczne – bo Tokio regularnie plasuje się w czołówce miast o najczystszych ulicach na świecie. Można więc uznać, że Magnetsu-man podtrzymuje ten wizerunek. Chociaż – jak sam przyznaje – chciałby nie tylko posprzątać ulice, ale też „oczyścić świat z całego zła”. Jak na prawdziwego superbohatera przystało.


Zdjęcie tytułowe: Tokio, Japonia (fot. Jezael Melgoza via Unsplash)
Źródła: [1] iopscience.iop.org (PDF)
[2] japantimes.co.jp
[3] livejapan.com
[4] faircompanies.com
[5] theworld.org

Napisz komentarz