Jeszcze do niedawna naukowcy zastanawiali się, w jaki sposób powstrzymać postępujące zmiany klimatyczne. Dzisiaj wiadomo już, że jest na to zbyt późno. Dlatego dzisiaj myśli się o tym, jak do owych zmian się dostosować. Między innymi jak przygotować rośliny na suszę. Nad tym właśnie pracują naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w niewielkim sadzie w pobliżu Winters.

Pierwszy eksperyment w Wolfskill Experimental Orchard zakończył się „niepowodzeniem”. Wszystkie sadzonki pistacji przetrwały lato bez podlewania wodą. Chodziło o to, by przekonać się, które przetrwają, a które uschną przez zbyt ciężkie warunki. Okazało się, że akurat pistacja jest wyjątkowo odporna na ekstremalny brak wody i wysokie zasolenie w glebie.

Badania prowadzone są w Kalifornii, jednak problem dotyczy całego świata

Ostatni rok nie należał do łatwych – bodaj pod żadnym względem. Swoje dołożyła pogoda. Oszacowano, że w samej Kalifornii „ekstremalnej suszy” doświadczyło niemal 90% stanu. To o tyle poważne, że na 70 tysiącach kalifornijskich farm uprawia się mniej więcej jedną trzecią amerykańskich owoców i orzechów. To przemysł wart miliardy. Przemysł, nad którym – chciałoby się powiedzieć – zawisły czarne chmury. Sęk w tym, że chmur nie ma. Ani czarnych, ani żadnych. I będzie pod tym względem jeszcze trudniej.





Cykl życia typowego drzewa owocowego to kilkadziesiąt lat. Czterdzieści, może pięćdziesiąt. To połowa życia człowieka. W skali geologicznej – tyle co nic. W kontekście przyspieszających zmian klimatycznych to natomiast okres, w którym może zmienić się bardzo wiele. Co to oznacza?

Oznacza to, że sadzone dzisiaj drzewa muszą zostać przystosowane do warunków, jakie panowały będą półwiecze później. To ogromne, ale i niezwykle istotne wyzwanie.

Jedna pistacja wiosny nie czyni – choć na pewno daje powody do optymizmu

To, że akurat pistacje okazały się odporne na warunki, wzbudza pewien optymizm – z całą pewnością ucieszy miłośników tych właśnie orzechów. Nie obędzie się jednak bez pewnego zastrzeżenia. Otóż rośliny, które wykorzystano w ramach eksperymentu, różnią się istotnie od tych w uprawach komercyjnych. Te przede wszystkim pozyskane zostały z nasion – podczas gdy farmerzy chętniej sięgają po sadzonki. To pierwsza z różnic.

Drugą stanowią zbiory. Rolnikom zależy na dużych i licznych owocach i orzechach. Z kolei te wyhodowane w „sadzie tortur” byłyby mikre. Niemniej jednak to wciąż pierwszy krok do tego, by ustalić, jak przygotować rośliny na suszę.

Dzisiaj w Wolfskill Experimental Orchard rośnie około dwudziestu różnych gatunków. Oprócz pistacji również migdałowiec, orzech włoski, granat…

Jak przygotować rośliny na suszę – w każdym przypadku może oznaczać co innego

Naukowcy zauważyli, że każda z roślin ma swoją piętę Achillesową. I tak jak wykorzystane w eksperymencie pistacje doskonale poradziły sobie z wysokim zasoleniem gleby, tak sól okazała się zabójcza dla orzechów włoskich. Same zaś pistacje wręcz potrzebują chłodniejszych zim – by na wiosnę mogły obficie rozkwitnąć. I to akurat powtarza się także w przypadku innych gatunków. „Rośliny, zupełnie jak ludzie, potrzebują odpoczynku”, podsumowali badacze. Okazało się też, że niepogoda w jednym sezonie niesie za sobą konsekwencje nie w jednym, a w kilku kolejnych.

Czy można zmierzyć drzewu ciśnienie?

W jaki sposób zmierzyć „stres”, któremu podlega roślina wskutek niesprzyjających warunków? Okazuje się, że istnieje metoda – i to zupełnie podobna do tej, jaką stosuje się u ludzi. U człowieka mierzy się ciśnienie krwi. U drzewa – ciśnienie wody. By się rozwijać, drzewo za pośrednictwem systemu korzeniowego zasysa wilgoć z podłoża. Zbadano je więc i w „sadzie tortur”.

Na przykładzie migdałowców ustalono, że podczas suszy „ciśnienie drzewa” jest od 4 do nawet 12x wyższe niż normalnie. Chorującym na ciśnienie nie trzeba tłumaczyć, jakie mogą być skutki.

Badacze zaznaczają, że „rośliny nie lubią gwałtownych zmian”. Dopóki zmiany następują powoli, nie ma większego problemu. Rośliny zdążą się przystosować. Zabójczy okazuje się szok.

W Wolfskill Experimental Orchard trwają prace nad stworzeniem takich odmian, które lepiej radziły będą sobie z mniejszą ilością wody. I choć wydaje się to oczywistym kierunkiem, wcale nie wszyscy go za taki uważają. Również wielu rolników wychodzi z założenia, że problem suszy rozwiąże się, kiedy „rząd dostarczy wodę”. Rzecz w tym, że z pustego i wujek Sam nie naleje.

Niezależnie od tego, jak postępować będą prace naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego, prawdopodobnie obserwować będziemy też inne zmiany. Uprawy z południa stanu przenoszone będą dalej na północ, tam, gdzie warunki będą sprzyjające. W miejscu dotychczasowych na południu być może pojawią się inne – analogicznie jak uprawy kawy na Sycylii. A być może z czasem teren ten zostanie uznany za rolniczo bezużyteczny. Oby nie.


Źródła: [1] plantsciences.ucdavis.edu
Zdjęcie tytułowe: Winiarnia w Kalifornii, Photo by Schuyler Johnston on Unsplash

Napisz komentarz