Co roku dociera tu około 200 osób. Nic dziwnego. To prawdziwy koniec świata – a przynajmniej jeden z prawdziwych końców świata. Niezależnie od tego, w którym miejscu zacząć by podróż, na Nauru jest po prostu daleko. Najbliżej – jeśli liczyć kraje, które przynajmniej wskazać można palcem na mapie normalnych rozmiarów – z Papui-Nowej Gwinei. Przyjrzyjmy się temu oraz innym powodom, dla których to najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo świata. I dlaczego warto byłoby to zmienić.

Oto fakty, ciekawostki i najważniejsze informacje o Nauru.

#1. Nauru to nie tylko najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo świata, ale też 3. najmniejsze

Nauru to najmniejsza republika na świecie, a zarazem trzecie najmniejsze państwo. Jego powierzchnia wynosi zaledwie 21,3 km2. Mniejsze jest tylko Monako z 2,02 km2 powierzchni, będące monarchią konstytucyjną oraz Watykan o powierzchni 0,44 km2 (monarchia elekcyjna). Nauru – według danych ONZ z 2020 roku – zamieszkiwało wtedy 10.830 osób[1]. Liczba ta powoli się zwiększa. Porównywalnie wysoka była w połowie lat 90. XX wieku, po których nastąpił pewien spadek. Ogółem jednak populacja Nauru nigdy dotąd[28.12.2021] nie przekroczyła 11 tysięcy. Być może to ostatnie wkrótce się zmieni.

#2. 31 stycznia 1968 roku Nauru uzyskało niepodległość, uniezależniając się od Australii

Najnowsza historia Nauru zaczyna się 31 stycznia 1968 roku. To dzień, w którym kraj uzyskał niepodległość od Australii[2]. Nie od samego początku wyspa znajdowała się jednak w rękach Australijczyków. Poczynając od 1888 roku, a kończąc w 1914, po wybuchu I wojny światowej, na Nauru rządzili Niemcy. W myśl powojennych ustaleń egzotyczną wyspą podzieliły się Wielka Brytania, Nowa Zelandia i właśnie Australia. Myliłby się natomiast ktoś, kto sądziłby, że to koniec perypetii, bo tak niewielka wyspa nie mogła przecież wiecznie wzbudzać zainteresowania. A jednak – również podczas II wojny światowej wokół Nauru toczyły się walki. Duże zniszczenia w infrastrukturze poczynił niemiecki krążownik HSK Komet, by chwilę później wyspa znalazła się pod… japońską okupacją.

#3. Złoża fosforytów stanowiły o bogactwie wyspy, ale stały się też jej przekleństwem

Dlaczego mała wyspa pośrodku niczego – niemal całkowicie niczego – wzbudzała tak ogromne zainteresowanie państw z drugiego końca świata? Odpowiedź na to pytanie znalazł, dosłownie i w przenośni, sir Albert Fuller Ellis. Urodzony w Queensland w Australii badacz zapisał się w historii między innymi jako odkrywca pokaźnych złóż fosforytów na Nauru oraz leżącej nieco dalej na wschód wyspie Banaba (należącej do Kiribati)[3]. Było to w 1899 roku. Eksploatacją fosforytów na Nauru zajęła się Pacific Phosphate Company po uprzednim podpisaniu umów z Niemcami. Złoża, po przejęciu PPC, eksploatowali także Brytyjczycy. Przez ponad 100 lat fosforyty stanowiły podstawowe, praktycznie jedyne źródło utrzymania mieszkańców wyspy, co doprowadziło niestety do katastrofy środowiskowej.

#4. Siedemnaście zmian rządu w ciągu zaledwie czternastu lat – stabilizacja nigdy nie była domeną Nauru

„Tradycyjne” zasoby naturalne, zasoby nieodnawialne mają to do siebie, że prędzej czy później ulegają wyczerpaniu. Nie inaczej było w przypadku Nauru. Fosforyty, których złoża tak długo utrzymywały gospodarkę wyspy, zaczęły maleć. Widmo ekonomicznego kryzysu stało się równie realne co bliskie. Już od połowy lat 80. ubiegłego stulecia kraina dotąd mlekiem i miodem płynąca zmagała się z coraz poważniejszymi konsekwencjami uzależnienia od jednego tylko źródła dochodu. Przełożyło się to na niestabilność polityczną. W latach 1989-2003 władza na Nauru zmieniła się aż siedemnaście razy[4]. To częściej niż raz rocznie. Sytuacji na wyspie nie poprawiały także inne kwestie – na przykład zawieszenie działalności linii lotniczych Air Nauru w 2002 roku (była to konsekwencja konfliktu z jednym z amerykańskich banków). Przez pewien czas na wyspę można więc było się dostać wyłącznie drogą morską.

#5. Mieszkańcy i władze Nauru zdają sobie sprawę, że „nie jest dobrze”

Nauru to dzisiaj najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo świata, ale nie jest to jedyny „rekordowy” przydomek, jakim je określano. Za sprawą wspomnianych fosforytów Nauru uchodziło przed laty za najbogatszy kraj świata – oczywiście w przeliczeniu na mieszkańca. To się niestety zmieniło. Ze skrajności w skrajność, można by rzec. Ale czy Nauru, obecnie jeden z najbiedniejszych krajów świata, wyciąga wnioski ze swoich błędów? Nie po raz pierwszy w takiej sytuacji teoria rozmija się z praktyką. Owszem, w 2000 roku zdecydowano, by zerwać ostatecznie z etapem dewastacji wyspy[5]. Cel był szlachetny – przywrócić Nauru do stanu „dawnej świetności”, górniczą przeszłość upamiętniając jedynie niewielkim fragmentem kopalni przekształconym w muzeum. Planowano ponowne zalesienie wyspy. Kilkanaście lat później, w 2016, okazało się ponownie, że lasy muszą poczekać. Ważniejsze okazało się stabilizowanie nabrzeży.

#6. Jak dostać się na Nauru samolotem? Ani tanio, ani łatwo…

To, że Nauru stanowi najrzadziej odwiedzane przez turystów państwo świata, nie powinno stanowić większego zaskoczenia. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, jak trudno się tu dostać. Chętni na lot samolotem powinni udać się do Brisbane w Australii, uzbroić w cierpliwość oraz solidny zapas gotówki. Bilet na przykładowy lot z Brisbane na Nauru 3 lutego 2022 r. (najwcześniejszy dostępny, innych lotów brak lub zostały wyprzedane) kosztuje ponad 1860 dolarów australijskich, a więc niemal 5,5 tysiąca złotych. Sam lot trwa ok. 4,5 godziny, a po wylądowaniu na Nauru należy przestawić zegarki o dwie godziny do przodu (w stosunku do czasu obowiązującego w Australii).

Loty między Brisbane a Nauru to obecnie jedyne regularne połączenie, choć Nauru Airlines w sprzyjających czasach kursuje również na Kiribati, Fidżi oraz Wyspy Marshalla[6].

#7. Wiza do Nauru, czyli nieautoryzowany przewodnik jak zniechęcić do siebie przyjezdnych

Ułatwianie życia przyjezdnym nigdy nie stanowiło głównego celu dla władz Nauru – chyba że byli to przyjezdni z określonych krajów, przybywający do tego z pokaźną ilością gotówki dyskusyjnego pochodzenia. Obecnie wszyscy przyjezdni potrzebują wizy na Nauru. Najłatwiej mają w tej kwestii mieszkańcy Rosji, IzraelaZjednoczonych Emiratów Arabskich (patrz: wspomniane dwa zdania wcześniej powiązania) oraz niewielkich okolicznych państewek. Obywatele łącznie piętnastu krajów mogą ubiegać się o wizę do Nauru na miejscu, za darmo.

W przypadku obywateli pozostałych państw konieczna będzie opłata za ubieganie się o wizę do Nauru wynosząca 50 AUD (ok. 150 zł). Aby ubiegać się o wizę, należy… wysłać e-mail do dyrektora urzędu imigracyjnego, załączając podanie, skan paszportu. W przypadku podróży służbowych – list od przełożonego wyjaśniający powód przyjazdu na Nauru. Wypada też wspomnieć, że rząd robi ukłon w stronę przyjezdnych m.in. z Unii Europejskiej. Ci nie muszą okazywać… zaświadczenia o niekaralności oraz certyfikatów zdrowotnych[Kwestia ta jest starsza, nie ma nic wspólnego z tzw. paszportami covidowymi].

Najciekawszy przypadek, jeśli chodzi o wizy na Nauru, dotyczy jednak dziennikarzy, w czym wyspiarskie władze mają żywotny interes. Chodzi o uniemożliwienie (a co najmniej utrudnienie) dziennikarzom opisywania dramatycznych realiów w obozach dla uchodźców na Nauru. Trafiają tam osoby z różnych powodów niechciane m.in. w Australii. Władze Nauru pobierają opłatę za ich przetrzymywanie na wyspie, jednak warunki w obozach są skandaliczne. Zainteresowanie obozami nie jest władzom na rękę, zatem dziennikarze ubiegający się o wizę na Nauru muszą ponieść dodatkową opłatę, która – rzecz jasna – nie jest zwracana nawet w przypadku odrzucenia aplikacji. Wynosi 8.000 AUD[7], czyli ponad 23,5 tys. złotych.


Zdjęcie tytułowe: Island Ring Road, Nauru (Photo by Winston Chen on Unsplash)
Źródła: [1] data.worldbank.org
[2] naurugov.nr
[3] teara.govt.nz
[4] cs.mcgill.ca
[5] miningweekly.com
[6] nauruair.com
[7] naurugov.nr

Zostaw komentarz