Koniec zimy oznacza zmiany zachodzące w przyrodzie. Podnosi się temperatura, przyroda budzi się do życia. Śnieg topnieje… czy aby na pewno? Bo choć niewielkie warstwy pokrywające ulice czy chodniki znikają bardzo szybko, to usypane hałdy śniegu potrafią trwać i trwać. Dlaczego zaspy leżą tak długo?

To jedna z tych rzeczy, na które z początku nie zwracamy uwagi. Z czasem okazuje się jednak, że wiosna właściwie już w pełni, a one wciąż tam są. Jeśli jednak lepiej się nad tym wszystkim zastanowić, sprawa szybko się wyjaśnia.

Zasadniczo istnieją trzy przyczyny odpowiadające za to, dlaczego zaspy leżą tak długo

Entalpia, czyli ile energii potrzeba do zmiany stanu skupienia

Pierwszą kwestią jest entalpia czy też ciepło utajone. W największym skrócie oznacza ono ilość energii niezbędną do przekształcenia rzeczy – w tym przypadku śniegu – ze stanu skupienia stałego w ciekły. Im większa śnieżna hałda, tym więcej tej energii potrzeba. Kilka pierwszych przebłysków słońca, choć z pewnością witanych entuzjastycznie, nie wystarczy.





Kolejne warstwy śniegu tworzą na zaspie „izolację” przed promieniami słońca

Druga rzecz to to, w jaki sposób śnieżne zaspy powstają. Czy to ręką człowieka czy za pomocą maszyny, proces zwykle jest ten sam. Kolejne warstwy śniegu zgarniane są w jedno miejsce, a góra rośnie i rośnie. W niektórych przypadkach do naprawdę imponujących rozmiarów. Do tego stopniowo się ubija – może nie tyle ma to znaczenie w przypadku pracy łopatą, ale już pług czy inny spychacz mają w tej kwestii duże znaczenie. Co się wtedy dzieje? Środek zaspy ulega zbiciu, natomiast świeżo dodana warstwa śniegu tworzy swoistą izolację. Oddziela „wnętrze” hałdy od czynników zewnętrznych, co dodatkowo spowalnia roztapianie śniegu.

Niewiele pada, przez co nie występuje najłatwiejszy środek do pokonania bariery – to kolejny z powodów, dlaczego zaspy leżą tak długo

Trzecia przyczyna, dlaczego zaspy leżą tak długo, wiąże się z drugą. Mowa o tym, w jaki sposób najłatwiej „pokonać ochronę”, czyli przebić się przez zewnętrzną warstwę hałdy. Otóż w największym stopniu sprawę ułatwia… deszcz. To właśnie krople drążące śnieżną pokrywę ułatwiają dostęp do wnętrza promieniom słonecznym i ostatecznie zebranie takiej ilości energii, która doprowadzi finalnie do roztopienia zaspy.

*

I to właśnie przyczyny, dlaczego zaspy leżą tak długo. Jest to najzupełniej normalne zjawisko – nie trzeba się nim martwić ani specjalnie mu dziwić. Zamiast tego lepiej cieszyć się dobrą pogodą, korzystać z promieni słońca… a rzucając okiem na śnieżne pozostałości przypomnieć sobie, że jeszcze kilka dni czy tygodni wcześniej świat wyglądał zupełnie inaczej. Kto wie, może to też okazja, by jeszcze zdążyć ulepić ostatniego tej zimy bałwana?


Zdjęcie tytułowe: Justin Snyder/Unsplash

Napisz komentarz