Banany kanaryjskie, plátanos de Canarias. Przebywając na Wyspach Kanaryjskich, nie sposób nie natknąć się na ich mniejsze lub większe uprawy. Same plantacje nie wyglądają pięknie. Otoczone (dziurawymi*) murami i przykryte przynajmniej w części dachami – nie tak człowiek sobie wyobraża tropiki… Ale „Kanary” to nie Ekwador. To niewielkie wulkaniczne wyspy opodal wybrzeża Afryki.

Ekwador wspomniany został nieprzypadkowo – to właśnie ten kraj jest największym eksporterem bananów na świecie. Regularnie zrywa się tam ogromne ilości jeszcze zielonych owoców, przed którymi podróż na drugi koniec świata, między innymi do Europy. Dojrzewają na statkach i w sklepach, zapominając jak wygląda słońce. Z bananami z Wysp Kanaryjskich jest inaczej.

* Mury czy też ogrodzenia „dziurawe” są nie bez powodu. Wyspy Kanaryjskie są niezwykle wietrzne. Silne podmuchy wiatru mogłyby uszkodzić wrażliwe rośliny. Mur chroni więc plantacje przed potężnymi powiewami, otwory zapewniają natomiast wymagany przewiew.

Banany kanaryjskie uprawiane w Las Aguas na Teneryfie
Banan kanaryjski, fot. Olaf Czubla

Mniejsze, może nie tak kształtne – ale za to smaczniejsze

Wśród europejskich producentów bananów przoduje Hiszpania. Odpowiada za 60% rynku. Zdecydowana większość hiszpańskich bananów to właśnie banany kanaryjskie, których nie sposób pomylić z ich południowo- czy środkowoamerykańskimi odpowiednikami. Na czym polega różnica?

Banany z Wysp Kanaryjskich są słodsze, bardziej „wilgotne” i przez to mniej „mączne”, ale to nie koniec. Ich smak, choć to subiektywne odczucie, wydaje się też bardziej złożony. Warto spróbować – chociażby po to, aby przekonać się, że owoce, które docierają do naszych sklepów to nie to samo.

Wyjątkowość kanaryjskich bananów, choć oczywista dla mieszkańców np. Teneryfy czy La Palmy, potwierdzona została oficjalnie pod koniec 2013 roku. Wtedy też – jako jedyne banany na świecie – otrzymały prawo do posługiwania się Chronionym Oznaczeniem Geograficznym, Indicación Geografica Protegida[1].

Co powoduje, że banany kanaryjskie tak bardzo różnią się od tych z Ekwadoru czy Kostaryki?

Powodów, dla których banan kanaryjski różni się od pozostałych, jest kilka. Przeważają jednak kwestie logistyczne. Zanim ekwadorskie banany trafią do sklepów w Europie, czeka je trwająca półtora miesiąca podróż statkami. W przypadku transportu z Wysp Kanaryjskich do Europy, cały proces trwa najwyżej tydzień. To oznacza, że kanaryjskie banany mają znacznie więcej czasu na dojrzewanie na słońcu. A tego – przy 350 słonecznych dniach rocznie – na „Kanarach” nie brakuje.

Drugą rzeczą jest rozmiar. By południowoamerykańskie banany nabrały wymiarów eksportowych, potrzebne są ogromne ilości wody. Z bananami kanaryjskimi jest oczywiście tak samo. Tyle że na Wyspach Kanaryjskich wody brakuje. Podlewanie ograniczone jest do niezbędnego minimum – choć wciąż oznacza to setki litrów przelewanych praktycznie co drugi dzień. W konsekwencji banany kanaryjskie nie rosną tak duże jak ekwadorskie, co przekłada się na ich „bardziej skoncentrowany” smak.

Bananowe wino to tylko jeden z dowodów na fascynację mieszkańców Wysp Kanaryjskich swoimi ikonicznymi owocami

Smakiem tym można nacieszyć się również pod inną postacią. Na Wyspach Kanaryjskich z bananów wytwarza się nawet „wino„. Z Bodegas Platé pochodzą takie specjały jak Blanco Semi Seco de Plátano czy Blanco Afrutado de Plátano[2]. Nie zawierają winogron, w ich miejscu w składzie znalazły się kanaryjskie banany.

Wino z bananów nie jest jedynym z bananowych przetworów wartych spróbowania na Wyspach Kanaryjskich. Są też różne dżemy i konfitury, a także rozmaite napoje. Dla wielu jednak banany kanaryjskie najlepsze pozostają w swojej naturalnej postaci. Smaczne, zdrowe – zdecydowanie warte są spróbowania. Najlepiej na miejscu, z widokiem na plantację (choć gdyby ktoś chciał zerwać sobie banana na miejscu, to warto wiedzieć, że „to tak nie działa”). Już jednak kupione bezpośrednio od rolnika, a nawet w którymś z lokalnych sklepów zdecydowanie zasługują na medal. I na swoje oznaczenie IGP.


Zdjęcie tytułowe: Las Aguas, Teneryfa (fot. Olaf Czubla)
Źródła: [1] platanodecanarias.es
[2] bodegasplate.com

Zostaw komentarz