Zorganizowane 12 grudnia referendum w Nowej Kaledonii wzbudza wiele kontrowersji – i to z kilku powodów. Jest to już trzecie głosowanie zorganizowane w tej samej sprawie. Mieszkańcy po raz kolejny decydują o tym, czy chcą uzyskać niepodległość od Francji czy też odpowiada im rola francuskiego terytorium zamorskiego. Obawy wzbudza natomiast termin referendum.

W Nowej Kaledonii trwa bowiem 12-miesięczna żałoba ogłoszona dla upamiętnienia ofiar pandemii. Szczególnie poważne żniwo wirus COVID-19 zebrał tu we wrześniu.

Co do tego, jak powinna wyglądać przyszłość Nowej Kaledonii, nie są zgodni sami jej mieszkańcy. W pierwszym głosowaniu, w 2018 r., 57% osób uprawnionych do głosowania opowiedziało się za utrzymaniem zwierzchnictwa Francji. Dwa lata później – w 2020 r. – wyniki były jeszcze bardziej wyrównane. 53% mieszkańców wysp opowiedziało się za status quo, podczas gdy już 47% wolało niepodległość.





Bojkot 3. referendum w Nowej Kaledonii przez Kanaków może wyraźnie wpłynąć na jego wyniki – a w konsekwencji na przyszłość archipelagu

W tej ostatniej grupie przeważają Kanakowie. To rdzenni mieszkańcy Nowej Kaledonii. To im najbardziej zależy na niepodległości. I to oni najbardziej protestowali przed tym, aby trzecie referendum w Nowej Kaledonii odbyło się właśnie teraz. Zapowiedzieli bojkot głosowania oraz nieuznanie jego wyników. Nie obeszło się bez ekstremalnej retoryki – pojawiły się komentarze wskazujące, że jest to „wypowiedzenie wojny ludowi Kanaków”.

Bardziej istotne jest to, jak termin referendum i związane z nim okoliczności przełożą się na wyniki. Oraz jakie będą tego konsekwencje. Wydaje się, że bojkot referendum przez Kanaków może przechylić szalę zwycięstwa ponownie na korzyść Francji. Istnieje jednak ryzyko, że rozwiązanie to nie zostanie przyjęte pokojowo.

Równolegle w różnych częściach świata mają miejsce tendencje dekolonizacyjne. Niedawno Barbados odrzucił związki z Wielką Brytanią. Kolejne kraje chcą iść w jego ślady, by na dobre zerwać z kolonijną przeszłością. W Nowej Kaledonii sytuacja wydaje się bardziej skomplikowana. Wynika to przede wszystkim z podziału ludności. Rdzenni Kanakowie dzielą wyspy z ludnością napływową, która woli utrzymać zwierzchnictwo Francji.

Czy ewentualne – choć w tym momencie mało prawdopodobne – „uwolnienie się” od Francji to dobra droga? Referendum w Nowej Kaledonii może przynieść wyspom niepodległość. Analitycy wskazują jednak nowe zagrożenie. Sugerują, że w miejscu Francji mogą pojawić się Chiny – za sprawą nie tyle kolonizacji zbrojnej, co gospodarczej. Już w tym momencie wartość eksportu towarów, głównie niklu, z Nowej Kaledonii do Chin jest większa niż z Nowej Kaledonii do wszystkich innych państw świata łącznie. Potencjalna niepodległość od Francji może więc wcale nie oznaczać docelowej niezależności.

Nowa Kaledonia znajduje się w Melanezji, w zachodniej części Oceanu Spokojnego. Archipelag leży 1400 km na wschód od Australii, 1500 km na północ od Nowej Zelandii. Na 19 tys. km2 mieszka tu niecałe 280 tys. osób. Dużą część stanowią Kanakowie. W dalszej kolejności Francuzi, Polinezyjczycy oraz imigranci z sąsiadujących wysp. Nowa Kaledonia od 1853 r. była posiadłością francuską. Od 1946 stanowi terytorium zamorskie Francji.


Zdjęcie tytułowe: Noumea, Nowa Kaledonia (Photo by Jeremy Bezanger on Unsplash)

Napisz komentarz